Na styku dwóch kosmosów
Obraz „Na styku dwóch kosmosów” – cóż za paradoks – to tryptyk. Potęga dwóch nieskończoności, tej kosmicznej i tej mikrokosmicznej.
Wyobraźmy sobie dwa nieskończone pejzaże: jeden na zewnątrz utkany z gwiazd i drugi wewnątrz nas złożony z cząstek elementarnych. Na styku tych dwóch nieskończoności, jakby w punkcie zero, dzieje się nasze krótkie, pełne pośpiechu i nieświadome ich obecności życie. Jest to trzeci pejzaż – nasza rzeczywistość.
Te trzy pejzaże przenikają się wzajemnie. Żaden z nich nie może istnieć bez pozostałych, są nierozłącznymi częściami kosmicznej całości.
Te trzy pejzaże przenikają się wzajemnie. Żaden z nich nie może istnieć bez pozostałych, są nierozłącznymi częściami kosmicznej całości.
Pewnego dnia znalazłam zdjęcie aktywnych centrioli. Są to organelle, które poprzez mikrotubule (nomen omen) astralne sterują procesami podziału DNA. Zaciekawiło mnie, że mgławica w kosmosie powstała po wybuchu supernowej i centriola w komórce pomimo kolosalnej różnicy skali są wizualnie identyczne. Dla naukowców centriole są miejscem złożonych procesów, dla mnie są poetyckim łącznikiem z kosmosem i być może wytłumaczeniem astrologicznych niuansów.
